
Co wspólnego mają ten szkic, kilka pustych jeszcze gablot i setki metrów przewodów od oświetlenia?
Na pierwszy rzut oka – niewiele.
A jednak właśnie z takich elementów powstaje opowieść, która już wkrótce wypełni muzealne sale.
Od kilku dni trwa tu intensywny ruch. Rozstawiamy gabloty, montujemy ścianki, ustawiamy światło. Każdy detal ma znaczenie, bo niektóre historie najlepiej opowiada się nie słowami, lecz przedmiotami, obrazami i śladami pozostawionymi przez ludzi.
Dziś pokazujemy tylko jeden z nich – szkic sprzed lat. Niepozorny, wykonany ołówkiem, a jednak kryjący w sobie znacznie więcej, niż widać na pierwszy rzut oka.
Kto go narysował? Jaką historię opowiada? I dlaczego wracamy do niego właśnie teraz?
Odpowiedzi przyjdą z czasem.
Na razie zdradzimy tylko tyle: wszystko zaczęło się 150 lat temu.
A 17 lipca uchylimy rąbka tajemnicy.
Dofinansowano ze środków
Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
pochodzących z Funduszu Promocji Kultury





